Obozy językowe i misje w Ekwadorze

Od najmłodszych lat chciałam zostać kimś kto uczy innych. Praca w szkole była spełnieniem moich marzeń i wiedziałam, że będę się spełniała w swoim zawodzie. Już na studiach byłam bardzo zaangażowana w to co robię.

Obozy językowe i dalekie wyjazdy.

obozy językoweW pewnym roku przydzielono mi nawet stypendium naukowe i mogłam się sama utrzymywać. Wolny czas również próbowałam jakoś zagospodarować. Nigdy nie chodziłam na imprezy i nie szukałam rozrywki w klubach czy na koncertach. Wszystkie zaoszczędzone pieniądze wydawałam zazwyczaj na obozy językowe. Musiałam stale udoskonalać swój warsztat. Jako przyszła nauczycielka chciałam mieć nie zwykle obszerną wiedzę. Raz nawet podczas praktyk zawodowych udało mi się pojechać z klasami na wycieczkę jako wychowawca grupy. Prowadziliśmy wtedy francuski we Francji a ja uczyłam młode osoby. Ten czas spędziliśmy na edukacji, zabawie oraz zwiedzaniu. To wszystko było dla mnie ciekawym doświadczeniem i wiele się nauczyłam. Teraz, gdy już jestem po studiach nadal myślę o swojej przyszłości. Zaoferowano mi kiedyś kursy niemieckiego w Niemczech ale zmieniłam zdanie i nie skorzystałam z oferty. Pewnego dnia obejrzałam bardzo przykry film dotyczący życia w ubóstwie. Zostałam dogłębnie poruszona i stwierdziłam, że chcę coś zrobić w tym kierunku. W urzędzie szukałam informacji o misjach. Moje wyjazdy językowe wszystko mi ułatwiły, ponieważ miałam umiejętności i praktyki w uczeniu innych. Po rozmowie z przedstawicielami dowiedziałam się, że mam szansę i , że potrzebują takich osób jak ja. Obóz językowy wszystko ułatwiał.

Moim miejscem docelowym stał się Ekwador. Tam mogłam pomagać chorym ludziom oraz uczyć w tamtejszych szkołach. Wszystko musiałam bardzo przemyśleć, ponieważ wyprawa była niebezpieczna.

Artykuł napisany prze współpracy z http://www.lingwista.com.pl