szkoła tenisa

Moja przygoda z tenisem

Tenis jeszcze do niedawno był mało znany w naszym kraju. Z Warszawy gdzie mieszkałem z rodzicami i siostrą jeździłem niekiedy z tatą na zawody, które odbywały się w Poznaniu. Podobała mi się tenis. To była dyscyplina sportowa taka spokojna. Kibice bardzo kulturalni i ta cisza na trybunach, przerywana od czasu do czasu jękiem zawodu i brawami.

Bardzo dobry instruktor tenisa

szkoła tenisaGdy miałem jedenaście lat poprosiłem tatę by zapisał mnie na naukę tenisa. Nauka tenisa, to nie była tak jak teraz wspaniałe ośrodki z przygotowana murawą i wyposażone w szatnie, prysznice i bary. Chodziłem na naukę tenisa siedem razy w miesiącu, w różnych godzinach. Moj trener był mądrym i wyrozumiałem człowiekiem. Nie narzucał zbyt wygórowanych norm. Nie kazał powtarzać stale tych samych, chwytów, podań piłką. Pozwolił mi na podążanie swoją ścieżką. Po roku nauki, trener zapytał mnie czy z tenisem wiążę swoja przyszłość czy traktuję tenis jako swoją pasję. Trudno w wieku dwunastu lat wiedzieć co chciałoby się robić w dorosłym życiu. No przynajmniej ja nie wiedziałem. Uzgodniłem z rodzicami, że dopóki tenis będzie mnie interesował to chciałbym jeździć na naukę i zawody, ale nauka w szkole była dla mnie najważniejsza. Rodzicom chyba moje podejście się podobało. W końcu każdy chłopak chce uprawiać jakiś sport: piłka nożna, siatkówka czy piłka ręczna. Ja chciałem grać w tenisa. Dzięki niemu miałem odpowiednią dawkę sportu. Gdy dostałem się na studia informatyczne tenis zszedł na drugi plan. Jeździłem najczęściej w weekendy pograć z kolegami, szkoła tenisa nas połączyła.

W niej uczą się nie tylko dzieci ale i dorośli. Oczywiście tenis dla dzieci obecnie to całkiem inne zajęcia niż ja miałem kiedy byłem małym chłopcem. Teraz wszystko jest znakomicie przygotowane, ładne murawy, stadiony i zajęcia. dobrze, że jednak coś się zmieniło na lepsze.

Czytaj więcej na: http://www.instruktortenisa.waw.pl