Kosmetyki make me bio mojej mamy

Nasze mamy są pionierkami, jeśli chodzi o uczenie swoich dzieci wszystkich nawyków. Tak samo jest z pielęgnacją skóry. Moja matka zawsze powtarzała mi, żebym nie używała tony makijażu, bo podkłady zapychają pory i sprawiają, że skóra wygląda na zmęczoną. Twierdziła, że wystarczy dobry krem i ewentualnie lekko wytuszowane rzęsy.

Mama i jej zdrowe make me bio

kosmetyki make me bio dla kobietKtóregoś dnia wybrałam się do mamy, ponieważ potrzebowała pomocy. Bolała ją noga i musiałam pomóc jej w obowiązkach domowych. Postanowiłam ją trochę odciążyć i zostać na kilka dni. Niestety, zapomniałam swojej kosmetyczki. Więc musiałam pożyczyć kosmetyki make me bio dla kobiet od mojej mamy. Zajrzałam do jej łazienki i ujrzałam pokaźną kolekcję tych kosmetyków. Nigdy wcześniej ich nie używałam, ale wyglądały zachęcająco. Przeczytałam, że jeden krem zawiera żel z aloesu, który trochę rozjaśnia cerę i kompleks różnych witamin. Było też masło karite w składzie, dzięki któremu skóra jest elastyczna i wgląda niezwykle urodziwie. Skoro moja mama używa takich kosmetyków, a wygląda na dwadzieścia lat mniej niż ma, to czemu ja bym miała nie spróbować. Marzenie każdej kobiety-zachować wieczną młodość. Więc przez te kilka dni, używałam sobie jej kosmetyków, bo nie miała nic przeciwko. Nawet pokazywała mi w specjalnym katalogu kosmetyki, które są przeznaczone do mojej cery. Kto wie, może sobie takie kupię jak wrócę do domu. Mój krem w sumie już się kończy i przydałby się jakiś inny. No a przeciw starzeniowe kremy zawsze się przydają.

Gdy wróciłam od mamy, dokonałam stosownych zakupów. Zamówiłam sobie dwa rodzaje kremów, jeden na noc regenerujący, a drugi na dzień z filtrem i jeszcze do tego jakieś pielęgnujące serum pod makijaż. Bardzo mi się podobało ich działanie, bo skóra wyglądała jędrnie.